73. London, I’m back

Witajcie! Chyba pomalu wracam! Juz od jakiegos czasu kilka nowych rozdzialow czekalo na poprawienie tylko poskich znakow i opublikowanie. Niestety Blog.pl bardzo mnie zawiodl od miesiecy nie dzialajaca aplikacja i polskich znakow dalej nie mam jak wstawic (pisze na kompie w pracy, na ktorego nie moge nic sciagnac) wiec publikuje tak. Mam nadzieje, ze brak polskich znakow nie utrudni Wam za bardzo czytania. Dzieki, ze ciagle jestescie :)

Lato mijało szybciej niż ktokolwiek by tego chciał. Sama Anna miała mieszane uczucia. Była podekscytowana studiami choć już mniej więcej wiedziała czego może się spodziewać. Nie mogła doczekać się spotkania z Franceską, której w końcu nie udało się jej odwiedzić. Z drugiej strony jednak nie chciała rozstawać się z rodziną. Nie miała już tyle siły na doglądanie wszystkiego w domu i ogrodzie. Wiedziała, że do Polski wróci dopiero na Święta i że będzie tęsknić za wszystkimi. Ale wiedziała też że czas w Londynie minie jeszcze szybciej niż te gorące wakacje w Polsce. Wyjazd na Mazury całą rodziną będzie jeszcze przez wiele lat wspominać jako najlepsze rodzinne wakacje. Plywali, chodzili na spacery, budowali zamki z piasku, prawie co wieczor siadali przy ognisku, smiali sie, rozmawiali i spiewali. Nawet Anna wrocila stamtad naladowana pozytywna energia i usmiechnieta. Wkoncu czula, ze jej zycie wchodzi na dobre tory i ze ma za co byc wdzieczna.

Z trudem domknela walizke i opadla na swoje lozko. Dom wypelniala cisza, rodzice wyszli na spacer z psem, Zuza wybyla gdzies z kolezankami. Anna patrzyla w biel sufitu pokoju, ktory dzielila z modsza siostra. Od kilku dni miala uczucie, ze cos w jej zyciu sie zmienia na zawsze. Byla pelna niepokoju ale tez ekscytcaji nowym studenckim zyciem w Londynie. Znow zaczynala marzyc o pracy w teatrze, zaczynala wyobrazac sobie stroje, ktore zaprojektuje, nawet naszkicowala kilka projektow. Chciala juz pracowac nad czyms konkretnym. Postanowila, ze jak tylko dostanie plan zajec i czas jej na to pozwoli to poszuka pracy w teatrze. Na poczatek moglaby nawet sprzedawac bilety albo sprzatac byleby byc blisko teatralnego srodowiska, poznac ludzi. Miala plan i zamierzala go zrealizowac.

Londyn przywital ja mgla i deszczem. ” No to sie zaczyna” Pomyslala.  Bez trudu, choc przemoczona i zmarznieta dotarla do akademika.

-Dzien Dobry pani Purley- Anna przywitala sie z kobieta siedzaca w recepcji.

-Ah, Ana! Witaj- usmiechnela sie szeroko- prosze znajdz sie na liscie- podala jej kilka kartek papieru spietych ze soba. Anna przejzala liste uwaznie raz, drugi raz. Za trzecim juz zaczela sie denerwowac.

-Pani Purley- zaczela niesmialo

-Tak, kochanie?

-Tutaj nie ma mojego nazwiska

-Nie?- zdziwila sie- poczekaj. Sprawdze w systemie.- wstukala cos na klawiaturze i przyjrzala sie w skupieniu monitorowi.-Hmm.. wyglada na to… ze, rzeczywiscie nie ma cie na liscie. Nie zlozylas podania?

-Jakiego podania?- Anny serce prawie stanelo

-Wszyscy studenci  na stypedium otrzymali list informujacy o zmianie prawa. Powinnas byla zlozyc podanie do konca lipca o miejsce w akademiku, inaczej nie zostalo ci ono przyznane automatycznie…

-Ja nie dostalam zadnego listu

-Przykro mi Ana, ale my mamy pelny akademik…- kobieta spojrzala wspolczujaco

-To co ja mam teraz zrobic?- jeknela- przecez ja nie mam do kad isc…

-Wiesz co, usiadz sobie tu i poczekaj. Pojde porazmawiac z panem Turnerem, moze cos uda sie zrobic.

Po kilku minutach, ktore Annie wydawaly sie wiecznoscia, Pani Purley usiadla obok Anny- moja droga,zrobimy tak. jeszcze nie wszyscy studenci przyjechali wiec mozesz przenocowac w jednym z wolnych pokoi, mozesz tez zjesc cos w stolowce. Jutro rano bedziesz musiala pojechac na uczelnie i poprosic by sprawdzili czy w innych akademikach sa jeszcze miejsca. jezeli sa, nie powinno byc problemu, zeby zalatwic to na miejscu. Musisz tylko im wyjasnic ze nie dostalas listu, moze beda mogli sprawdzic dlaczego.

-A jak nie bedzie nigdzie miejsca?

-Coz, mysle, ze tam ktos powinien Ci doradzic. Ale badzmy dobrej mysli- usmiechnela sie- mozesz zostawic swoje bagaze w biurze za recepcja. jak chcesz to moesz tez skorzystac z lazienki na pierwszym pietrze. Obiad bedzie o zwyklej porze.

-Dziekuje Pani Purley. Pojde wziasc goracy prysznic w takim razie. Troche zmoklam.

-Oczywiscie kochanie.

 

Noc Anna przespala w jednym z pustych jeszcze pokoi na pierwszym pietrze. Rano wstala wczesnie, zostawila soja walizke w biurze przy recepcji i pelna nadzieji ruszyla na uczelnie. Na szczescie po wczorajszym deszczu i mgle nie bylo sladu co dodalo jej tylko pewnosci, ze wszystko sie ulozy. Na uczelni spedzila kilka godzin tlumaczac swoja sytuacje, potwierdzajac dane i czekajac na werdykt. Na szczescie znalazlo sie dla niej wolne miejsce w innym akademiku. Gdy w koncy dotarla do swojego nowego „domu” dzien chylil sie ku koncowi. recepcjonistka w tym akademiku nie byla tak mila jak pani purley ai sam budynek pozostawial wiele do zyczenia. Przydzielono ja do podwojnego pokoju, wygladalo na to, ze jej nowa wspollokatorka juz sie zadomowila. gdy Anna weszla do pokoju ta spojrzala na znad laptopa, ktorego trzymala na kolanach

-Hej. Jestem Anna- wyciagnela reke w storone dziweczyny.

-Kate- podala jej chlodna dlon miezac wzrokiem.

-Milo cie poznac, Kate- Anna za wszelka cene probowala byc mila i nie robic zbyt szybkich osadow ale jej nowa wspolokatorka nawet nie starala sie ukryc niecheci.

-Mialam nadzieje, ze bede miala caly pokuj dla siebie- westchnela nie odrywajac wzroku od monitora

-Coz.. przykro mi. Ja myslalam, ze bede miala miejsce w innym akademiku, razem z moimi znajomymi.

Kate nie odpowiedziala, nie oderwala nawet wzroku od laptopa. Anna opadla ciezko na lozko. Nie miala juz sil rozpakowywac sie tego dnia, wiec poszla pod prysznic. Gy wrocila, ku zadowoleniu Anny, Kate nie bylo w pokoju. Ulozyla sie wiec na lozku z ksiazka. czytala dopoki oczy same jej sie nie zamknely. Jakos w srodku nocy obudzil ja halas. To Kate wrocila nie starajac sie zachowywyac cicho. Gdsy wkoncu sie polozyla zaczynalo switac a Anna nie mogla juz usnac. Zrezygnowana wkoncu wstala o 6 rano, ubrala sie i poszla na spacer. Czula, ze zycie z nowa wspolokatorka nie bedzie latwe.