74. „Girls Just Wanna Have Fun”

Mimo, ze mogla poczekac i zjesc sniadanie na akademickiej stolowce, wyjatkowo nie miala na to ochoty. Po godzinie krazenia po okolicy, wkoncu zdecydowala sie na wejscie do jednej z sieciowych kawiarni. Zamowila kawe, rogalika i usiadla przy wysokim stoliku z widokiem na waski deptak spacerowy. Pogoda znow sie zmienila i po szybach splywaly krople desczu a ulice wydawaly sie szare i tak samo pograzone w otchlani jak Anna. Po nieprzespanej nocy wpadla w wir wlasnych mysli. Od samego poczatku nie spodobal jej sie nowy akademik a nowa wspolokatorka jeszcze bardziej. „I co jezeli bedzie tak caly czas?” zastanawiala sie patrzac nie przytomnie przed siebie- „jak nie beedzie mi dawala spac, bedzie opryskliwa, jak zacznie sporowadzac swoich znajomych? Bo napewno ich ma. I sa tacy sami jak ona. Opryskliwi, niemili”. Westchnela gleboko. Miala nadzieje, ze Francesca tez juz jest w Londynie i niedlugo sie spotkaja. Wyciagnela telefon chcac do niej zadzwonic ale w ostatniej chwili zdala sobie sprawe, ze jest dopiero po siodmej rano. „Fran na pewno jeszce spi”. Schowala telefon spowrotem do kieszeni, dokonczyla kawe i wyszla na zewnatrz. Descz padal coraz mocniej wiec postanowila zaszyc sie w jakiejs galeri albo muzeum. Przynajmniej do lunchu.

 

Francesca nic sie nie zmienila przez te kilka miesiecy. Siedzialy w malej kawiarence na Camden, oczywiscie przy oknie i gdy wloszka opowiadala o swoich wakacjach, Anna ukradkiem zerkala na przechodzace tlumy.

-Ana, sluchasz mnie?

-Tak, oczywiscie- usmiechnela sie- mam podzielna uwage

-Ok, a kogo ty tam tak wypatrujesz?

-Nikogo- wzruszyla ramionami- po prostu lubie obserwowac ludzi, szczegolnie w Londynie.

-Ok, powiedz lepiej jak twoje wakacje? Jacys przystojniacy pojawili sie na horyzoncie?

-Ani jeden- odpowiedziela i wtym samym moencie przypomniala sobie o Michale.

-O, klamiesz!- Fran podlapala zmiane na twarzy Anny

-Nie klamie

-Widze, ze jadnak kogos tam spotkalas, widac po twoich oczach.

-Ciekawe. A numery w totolatka tez jestes tam w stanie zobaczyc?- nachylila sie do koezanki. Ta tylko machnela reka i przyjzala sie Annie z usmiehem. Wkoncu nie wytrzymala-Ok, no spotkalam takiego jednago znajomego na lotnisku w Londynie jak wracalam.

-Znajomego?

-No, byl w Londynie w sprawach sluzbowych czy cos. Wracalismy tym samym smolotem. Po wyladawaniu okazalo sie, ze moja siostra miala stluczke i nie mogla mnie odebrac z lotniska wiec chcialam pojechac pociagiem do domu. On mnie odwiozl na dworzec ale tam zas okazalo sie, ze pozmienial sie rozklad i nastepny pociag mam dopiero rano.

-Wiec spalas u niego?- Fran usmiechnela sie znaczaco

-Nie tak od razu. Tak sie sklada, ze Michala brat to facet mojej przyjaciolki, ktora mieszka w Warszawie. Oni wyciagneli nas do klubu, mialam spac u niej, ale ona sie spila i jej facet ja zabral do domu a ja zostalam z Michalem. I tak jakos zaczal ze mna tanczyc, calowac mnie- Anna sciszyla glos- no i pojechalismy do niego

-I co?

-I obudzilam sie rano z kacem morderca.

-Ale zanim sie obudzilas? Zanim w ogole zasnelas?- usmiech nie schodzil jej z ust.

-nie pamietam

-Nic?

-Nic. Pamietam, ze jechalismy taksowka, pozniej, ze on otwieral dzrwi ale nic poza tym

-Ale spalas z nim?

-Najwyrazniej. Niestety.

-Czemu niestety? Bo nie pamietasz jak bylo?- zachichotala.

-Nie glupia! Bo to nie powinno bylo sie zdazyc!

-Dlaczego? Bzrydki jest? Gruby? Zonaty?

-Nie. Po prostu.. Oj Fran, on po prostu nie jest w moim typie. Ale przede wszystkim ja nie szukam faceta i zadnego aktualnie nie chce

-Zadnego? Nawet… nawet jakby stanal przed Toba Tom Hardy? Albo david Gandy? Albo..

-Nie!- weszla jej w slowo- nawet jakby to byl sam ksiaze Harry, czy nie wiadomo kto.

-Jestes lesbijka?- zapytala szeptem

-Fran! Po prostu narazie nie potrzebuje faceta. Tak mi jest dobrze jak jest.

-No dobra, dobra. Ale idziesz z nami na impreze za tydzien?

-Z kim?

-No normalna ekipa. Darren, Bugs, Pat, i tak dalej.

-W sumie to chetnie pojde wszedzie byle tylko nie siedziec w tym glupim akademinu

-Az tak zle?

-Podejrzane ekipy tam sie kreca a ta Kate jest najbardziej chamska dziwczyna jaka kiedykolwiek poznalam.

 

Co do swojej wspolokatorki Anna nie pomylila sie ani troche. Kate trzaskala drzwiami w srodku nocy ale gdy rano Anna wstawala na uczelnie wrecz kazala jej sie cicho zachowywac. Na stolowce raz nawet niby przypadkiem szturchnela ja ramieniem przez co Anna wylala na siebie goraca zupe. Z ulga odechnela gdy przyszla sobota. Anna umowila sie z Franceska, ze razem sie wyszykuja wiec poznym popoludniem zabrala swoje ciuchy, kilka kosmetykow i wyszla. Nowa wspolokatorka Fran okazala byc sie o wiele milsza od Kate.Amy wygladala na cicha, skromna dziewczyne, zdecydowanie mlodsza od Anny, ale szybko znalazly wspolne tematy i od razu sie polubily. Gdy wkoncu wszystkie trzy byly juz gotowe ruszyly do klubu w ktorym mialy spotkac sie z reszta. Na szczescie Darren, Bugs i Pat czekali tuz przed wejsciem wiec nie musieli sie dlugo szukac. Bugs usciskal Anne i Franceske wylewnie, reszta widziala sie juz na zajeciach.

-Slyzszalem, ze mialas przygody z akademikiem- zaczal Bugs gdy wraz z Darrenem wyszli na zewnatrz.

-Tak.. i do tego przypadla mi nie zbyt mila lokatorka- Anna skrzywila sie.

-Jakbys kiedys miala jakies klopoty- Bugs odpalil blanta- to wal do mnie. Jestem pewny, ze razem bedziemy mogli temu zaradzic- puscil jej oczko i zaciagnal sie mocno dymem.

-Bugs zna specow od rozwiazywania roznych problemow- dodal Darren

-Ok, chyba wole wiecej nie wiedziec- zasmiala sie nerwowo.

-Ale tak serio- odezwal sie po chwili Bugs- jakbys cokolwiek potrzebowala to dzwon, o kazdej porze dnia i nocy.

-Dzieki, to dla mie duzo znaczy- usmiechnela sie.

-Wiedzialaem, ze tu was znajde- odezwal sie meski glos tuz za Anna. Odwrocila sie automatycznie. Stal przed nia blondyn o niezwykle blekitnych oczach. Nawet w mroku dostrzegla to bez problemu. Byl wysoki, ale nie tak jak…

-Mike! -krzyknal Bugs sciskajac mu reke- Ana, to moj kumpel Mike. Mike to Ana- dokonal krotkiej prezentacji. Mike delikatnie uscisnal chlodna dlon Anny. usmiechnal sie ukazujac rzad bialych rownych zebow.

-Milo Cie poznac- spojrzal na nia nonszalancko.- Siema Darren. Co slychac?

-Wszystko dobrze. Slyszalem, ze dostales role u Hytnera.-Darren nie wydawal sie byc ani zaskoczony ani zaineteresowany. Za to Anna nastawila uszu.

-Plotki szybko sie roznosza

-Jak bys nie wiedzial- skwitowal Bugs

-Zaraz, zaraz- Anna spojrzala z niedowierzaniem na Mika- u tego Hytnera? Nicholasa Hytnera? Jestes aktorem?

-Tak u tego Sir Hytnera- wyszczerzyl zeby w jeszcze szerszym usmiechu- i tak jestem aktorem. Narazie tylko teatranym ale..

Bugs usmiechnal sie pod nosem. Wszyscy znali zdanie Anny na temat teatru i oboje z Darrenem wiedzieli co nadchodzi.

-Tylko? Dlaczego tylko? Nie uwarzasz, ze duzo trudniej jest grac w teatrze, na zywo, przed widownia?

-Trudniej moze, ale aktorzy teatralni nie dostaja BAFTA ani Oscarow, prawda?

-Ale przeciez sa  nagrody teatralne, sa Oliver Awards.

-Mniej zarabiaja od filmowych gwiazd.

-Ah no tak! Skoro Tobie zalezy na byciu gwiazda a nie aktorem, na kasie i nagrodach, to rzecywiscie moze lepiej od razu przenies sie do Hollywood.

-Ana, tak?- Mike wydawal sie byc w rownym stopniu zaskoczony co oburzony reakcja Anny- A co Ty robisz? Pracujesz gdzies? Studiujesz?

-Studiuje Kostiumografie w St Martins- odpowiedziala dumnie

-Ah no tak. jak wszyscy, ktorzy nie dostali sie na projektowanie ubiorow.

-Okazuje sie jednak, ze nie wszyscy. Ja nigdy nie chcialam aplikowac na projektowanie. Za to wygralam miedzynarodowy konkurs o stypendium w St Martins. Na kostiumografi. I gdy tylko dostane do reki dyplom, bede szukala pracy TYLKO w teatrze.

-Skad wzielsicie ta panienke- zwrocil sie Mike do Darrena

-Slucham?!- Anna oburzyla sie- panienkami to Ty mozesz sobie nazywac swoje kolezanki aktoreczki, ktore na pewno razem z toba marza o karierze w Hollywood, ktorej nigdy nie beda mialy chocby spaly z kazdym mozliwym producentem i rezyserem.

-Ok, wystarzy- Bugs stanal miedzy nimi- jeszcze gotowi jestescie skoczyc sobie do gardel.

-Chocmy sie napic. Mike wisisz nam kolejke z tego co pamietam- Darren klepnal Mike’a w ramie i ruszyl spowrotem do klubu. Gdy tylko weszli Fran pociagnela Anne na parkiet. Mimo, ze Mike bardzo ja zdenerwowal postanowila dobrze sie bawic przez reszte nocy. Zamknela wiec oczy i wczula sie w muzyke. Ktos podal jej do reki drinka, gdy otworzyla oczy, zobaczyla usmiechnietego blondyna.

-Na zgode- Uniosl swoja szklanke przekrzykujac muzyke. Anna usmiechnela sie. Nie zamierzala sie wiecej klocic. Tym bardziej, ze po kilku lykach zaczelo jej szumiec w glowie.