67. Long way home

-Widzimy się we wrześniu.- Anna zamknęła swoją walizkę i spojrzała na Franceskę, która  bez powodzenia usiłowała dopiąć swoją.

-Cholera, nie dam rady! Co? Ty już jesteś gotowa?

-Za 4 godziny mam samolot.

-A no tak- westchnęła Włoszka- ale pamiętaj, że jakbyś chciała przyjechać do mnie na wakacje to masz dzwonić i przyjeżdżać, nawet z rodziną. Albo z jakimś polskim przystojniakiem. A najlepiej dwoma- puściła jej oczko.

-Jak już to ty będziesz mi szukać włoskich przystojniaków- zażartwowała usciskujac kolezanke.

-Nie ma problemu. Trzymaj się.

Anna z westchnieniem zamknęła za sobą drzwi. Trzy miesiące zleciały zbyt szybko. Nie spodziewała się, że będzie się tak dobrze bawić i tyle wyniesie z zaledwie trzymiesięcznego pobytu. Teraz czekały ją niecałe trzy miesiące wakacji w domu i wkońcu rozpocznie wymarzone studia. Ciągle nie mogła w to uwierzyć. Czekając na swój lot obmyślała plan na kolejne tygodnie. Koniecznie chciała się zobaczyć z Martą i Pijarskimi ale postanowiła jednak prosto z lotniska pojechać do Miasteczka, więc poprosiła Maję, żeby ją odebrała. Miała zamiar pomieszkać trzochę z rodzicami, stęskniła się za nimi. Później przeniesie się do babci, pomoże jej w przygotowywaniu przetworów i przy okazji odłoży sobie kilka słoiczków do Angli. Mimo takiej różnorodności wiedziała już, że w Londynie bardzo będzie jej tego brakować.

-Ania?- drgnęła na polski wydźwięk swojego imienia. Podniosła wzrok i zmrużyła oczy bo słońce świecące przez okno nie pozwalało rozpoznać sylwetki stojącej teraz przed nią.

-Michał?

-Co za niespodzianka! – Michał zajął miejsce obok niej, które wlaśnie się zwolniło- Marta coś wspominała, że wyjechałaś do Londynu ale i tak nie spodziwałem się, że cię spotkam.

- Ja się nie posdziewałam, że w ogóle kogokolwiek spotkam- uśmiechnęła się- Co tu robisz?

-Szybka biznesowa wizyta. Nasz ojciec postanowił rozwinąć firmę jeszcze bardziej i pozyskiwać nieruchomości także za granicą i tak od kilku miesięcy latam po całej Europie w tą i spowrotem.

-Wow, to super.

-No. Pewnie wiesz, że Krzysiek zakochał się w Marcie na maksa i nie chce zbyt często jej zostawiać więc delegacje padły na starego samotnego kawalera- puścił do niej oczko.

-Ale chyba nie jesteś z  tego powodu niezadowolony? Masz przynajmniej okazję sobie popodróżować.

-A tak, to prawda i rzeczywiście, wolę to niż siedzenie non stop w Warszawie. A co u ciebie? Dobrze wyglądasz.

-Dzięki. U mnie dobrze, wracam z kursu przygotowawczego na studia. Mam teraz 3 miesiące wolnego i spowrotem do Londynu.

-Marta wspominała, że studiujesz ale nie mówiła chyba co?

-To co w Polsce, kostiumografię. Dzięki mojej profesorce z Polski dostałam stypendium w St Martins, jednej z najbardziej prestiżowych szkół mody na świecie.

-Wow! Gratuluję! To pewnie staniesz się sławna po takiej szkole.

-No nie wiem- zaśmiała się- Ja tylko chciałabym pracować w teatrze i mam nadzieję, że po takiej szkole dostanę się do Teatru Wielkiego albo będę jeździć po Europie? Szczerze mówiąc jeszcze nie myślałam o tym, narazie skupiam się na tym co jest teraz.

-Dobre podejście- uśmiechnął się.

-Rozumiem, że też lecisz do Warszawy?

-No tak.

-No to chodź, bo polecą bez nas- wstała wskazując na tablice, na której wyświatlały się informacje o odlotach. Michał podążył za nią.

-To jakie masz plany na wakacje- spytał gdy siedzieli już w samolocie.

-Po prostu spędze czas z rodziną. Nie mam żadnego konkretnego planu. W akademiku dzieliłam pokój z taką włoszką, z którą się zaprzyjaźniłam i ona zapraszała mnie do siebie. Może zabiorę tam siostry, zobaczymy.

-Włochy są przepiękne, jedź koniecznie. A gdzie dokladnie ta koleżanka?

-W jakiejś wiosce na południu, nie pamiętam nazwy ale pokazywała mi zdjęcia- przepiękne miejsce.

-Na pewno, takie małe włoskie wioski mają swój niepowtarzalny klimat. Nie to co duże miasta, choć te też są piękne.

Anna słuchała Michała z uśmiechem na ustach. Opowiadał jej o swoich podróżach i dzięki temu lot minął im obojgu bardzo szybko. Zaraz po wylądowaniu włączyła telefon by dać znać Maji.

-No cześć Majka, ja już jestem, czekam tylko na bagaż i..

-Aniu…-przerwała jej siostra.

-Co się stało?- Anna od razu wyczuła, że coś jest nie tak.

-Miałam stłuczkę. Nie dojadę do Warszawy, czekam na pomoc drogową i Adama.

-O Boże Maja, a z tobą wszysko ok? Sama jechałaś?

-Tak, Lena została z Babcią na szczęście a Adam w pracy. Jakiś palant mi wyjechał i..

-Nic się nie martw kochana, najważniejsze że tobie nic nie jest. Dzwoniłaś do Adama?

-Tak, zwolnił się z pracy i jedzie po mnie z kolegą ale nie wiem kiedy będą,dopiero wyjechali. Może lepiej żebys przyjechała pociągiem? Przepraszam Aniu..

-No coś ty! Zwariawałaś? Za co mnie prezpraszasz? Nie martw się o mnie, przyjadę pociągiem.

-Na pewno?

-No jasne! Trzymaj się Maju, i nie martw się. Zobaczymy się w domu.

-No dobra, to uważaj na siebie.

-Ty też.- Rozłączyła się i drżącą dłonią schowała telefon do torebki.

-Co się stało?- spytał od razu Michal, który przysłuchiwał się całej rozmowie.

-Maja miała stłuczkę. Czeka na pomoc drogową.

-nic jej się nie stało?

-Na szczęście nie, jest chyba tylko trochę roztrzęsiona. No to ja muszę jechać pociągiem.

-To chodź, zawiozę cię na dworzec. Zostawiłem swoje auto na parkingu.

-A tobie się nigdzie nie spieszy?

-No coś ty. Do pustego mieszkania z pustą lodówką?- zaśmiał się. Chwycił jej walizkę i poprowadził ją na parking do swojego białego BMW. Gdy dojechali do dworca zaparkował auto i oznajmił, że poczeka z nią na pociąg jednak przy kasie biletowej okazało się, że zmienił się rozkład jazdy i następny pociąg do miasteczka będzie dopiero rano.

-Pewnie wolisz przenocować u Marty ale u mnie też możesz -zaproponował Michał.

-Nie wiem czy u Marty… mam jeszcze kilku znajomych w Warszawie, myślę, że znajdę nocleg bez problemu.

-Jak chcesz. U mnie jest miejsce.

-Dobra, poczekaj zadzwonie do Marty i zobaczymy.

-To chodź. Zadzwonisz po drodze a ja w między czasie zabiorę nas na jakąś kolacje. Nie wiem jak ty ale ja umieram z głodu.

-Też bym coś zjadła.

-No to chodźmy.- ryszył z jej walizką spowrotem do samochodu. Anna wybrała numer przyjaciółki próbując nadążyć za Michałem.

-No cześć!- przywitała się gdy Marta odezwała się po drugiej stronie.

-Ania! Jesteś już w Polsce?

-Tak, dokładnie w Warszawie, dzisiaj przyleciałam.

-O,i zostajesz tu?

- Nie mam wyjścia, zmienili rozkład jazdy pociągów i następny mam dopiero rano.

-To nocujesz u mnie? Znaczy u siebie!

-No nie wiem… wiesz, na lotnisku spotkałam Michała, właśnie jedziemy coś zjeść

-Jakiego Michała?- przerwała jej Marta

-No twojego szfagra!

-Brata Krzyśka?

-No a masz innego szfagra?

-I spotkaliście się przypadkiem na lotnisku? A co on tam robił?

-Boże, Marta, ta Warszawa ci mòzg zabrała czy co? Leciał ze mną tym samym samolotem.

-A z Londynu! Ja myślałam, że tu w Warszawie. O to może razem wyskoczymy coś zjeść w czwórke?

-Chętnie! A długo byśmy musieli na was czekać?

-To my możemy czekać na was. Jesteśmy na starówce.

-Ok, czekaj – zasłoniła telefon dłonią i zwróciła się do Michała- Marta z Krzyśkiem są na Starówce, jedziemy tam i z nimi coś zjemy?

-I tak jadę w tą stronę. Będziemy za kilka minut, niech czekają pod Zygmuntem.

-Dobra czekajcie pod Zygmuntem. Będziemy za kilka minut- powiedziała do telefonu.- Do zobaczenia!

Po kilku minutach wjechali na podziemny parking.

-Ale mogę zostawić moje rzeczy w twoim aucie? -zapytała nieśmiało jak tylko wysiedli z samochodu.

-No chyba, że chcesz to ze sobą targać? -uśmiechnął się.- Co to w ogóle zapytanie?

-Normalne

-Chyba właśnie nienormalne- skwitował i ruszył w stronę wyjścia.

Anna już z daleka rozpoznała Martę i uśmiechnęła się szeroko.Stęskniła się za nią równie mocno co za rodziną. Rzuciły się sobie w ramiona śmiejąc się w głos. Panowie przywitali się dość powściągliwie i czekali aż emocje dziewczyn trochę opadną. Po chwili w końcu ruszyli w stronę włoskiej pizzerii. Przy stole braci pochłonęła rozmowa o interesach a przyjaciółki szczebiotały jedna przez drugą jak najęte. Marta głównie o nowej pracy w dużej korporacji a Anna o Londynie. Nawet nie zauważyli kiedy na zewnątrz zaczęło się ściemniać.

-Mam pomysł! Chodźmy gdzieś na drinka! – Zaproponowała Marta

-Ale tak? – jęknęła Anna wskazując na swoją szarą koszulkę i dżinsy

-A co, dobrze przecież wyglądasz- Marta wzruszyła ramionami

-Ale jestem prosto z lotniska

-Przecież ja też- wyrącił się Michał

-Jeden czy dwa drinki jeszcze nikomu nie zaszkodziły – skwitował Krzysiek.

-Dobrze mówi- przytaknął mu brat.

-Michał, a co z twoim autem?- Anna chwytała się ostatniej deski ratunku.

-No tak, samochód- westchnął – to pojedźmy do mnie, Ania się odświerzy, ja zostawię samochód i na dwa drinki możemy wyjść.

- Dobra -zgodzili się jednogłośnie Marta i Krzysiek

-Zostałaś przegłosowana – Marta zwróciła się do Anny, która w odpowiedzi tylko pokiwała głową. Nie miała nic przeciwko kilku drinkom ale była już zmęczona dniem i tak już pełnym wrażeń.

Michał mieszkał niedaleko, w starej, odremontowanej kamienicy. Jego mieszkanie było dokładnie takie jakiego się spodziewała. Przestrzenne, minimalistyczne i nowoczesne. W salonie dominował duży telewizor zawieszony na ścianie na wprost czarnej skórzanej kanapy. Łazienka, do której ją zaprowadził wyłożona była czarno białymi płytkami. Anna położyła swoją kosmetyczkę i ciuchy obok umywalki i przyjrzała się swojemu odbiciu w lustrze. Musiała przyznać sama przed sobą, że wyglądała dużo lepiej niż się tego spodziewała. Wzięła szybki prysznic, założyła czyste dżinsy i czarną koronkową bluzkę, zrobiła lekki makijaż i rozpuściła włosy. Weszła do kuchni, z której dochodziły głosy.

-Ja jestem gotowa.

-Ale się wystroiłaś -skomentowała Marta ześlizgując się ze stołka barowego.

- Ja? Przecież to tylko dżinsy i bluzka.

-Ale wyglądasz pięknie- pochwaliła przyjaciółka.

-Dobrze mówi- Michał pojawił się w drzwiach. Przebrał się w granatowe dżinsy i czarną koszulę.- Idziemy? Zamówiłem taksówkę.

Po 20 minutach cała czwórka siedziała przy barze w klubie, który wybrał Krzysiek. Z głośników dudniła taneczna muzyka a parkiet pomału się zapełniał. W końcu po kilku drinkach- Anna już dokładnie nie wiedziała ilu- Marta wyciągnęła ją na parkiet. Alkohol niespodziewanie sprawił, że zapomniała o wszystkim co od długiego czasu nie pozwalało jej się wyluzować i w pełni dobrze bawić. Wczuła się w muzykę, zamknęła oczy i po prostu tańczyła. Nagle przypomniała sobie, że uwielbia to robić. Na parkiecie zaczęło robić się duszno i tłoczno ale jej to zupełnie nie przeszkadzało. Nie otwierała oczu więc nie zdawała sobie sprawy z tego ile męskich spojrzeń przyciągała. Nagle poczuła czyjeś dłonie na biodrach. Czyjeś ciało przylgnęło do jej pleców i kołysało się w ten sam rytm. Nie chciała wiedzieć z kim tańczy ale w pewnym momencie te same męskie dłonie obróciły ją o sto osiemdziesiąt stopni a jedna z nich dotknęła jej policzka. Otworzyła oczy i spojrzała wprost w błękitne tęczówki oprawione długimi rzęsami. Michał uśmiechną się i zbliżył jeszcze bardziej

-Ale ty się ruszasz- powiedział wprost do jej ucha wplatąc dłoń w jej włosy

-Podoba ci się?- odwróciła się tyłem i otarła o niego. Przyciągnął ją jeszcze bliżej, wydał z siebie niski pomruk zadowolenia i dopasował swoje ruchy do jej. Zatracili się w tym tańcu i kompletnie zapomnieli o otaczającej ich rzeczywistości. Jednak rzeczywistość nie zapomniała o nich. Ktoś nagle złapał Michała za ramię. Oboje podnieśli wzrok na Krzyśka.

-My spadamy! -podniósł głos by krzeczeć muzykę- Marta mi się spiła, zabieram ją do domu.

-Ok- odpowiedział Michał nie wypuszczając Anny z rąk-my jeszcze trochę zostaniemy. Zdzwonimy się jutro.

Krzysiek kiwnął tylko głową i ruszył w stronę wyjścia. Michał wrócił wzrokiem do Anny. Odgarnął mokry od potu kosmyk z jej policzka, powiódł palcem wzdłuż jej szyi i wrócił do twarzy, obrysował jej usta. Był coraz bliżej a jej wydawało się, że powietrze robi się coraz cięższe. Ich twarze dzieliły milimetry

-Może się czegoś napijemy? – Nie była jednak jeszcze tak pijana żeby dać mu sięvodcrazu pocałować.

-Jasne- powiedział wprost w jej usta po czym położył dłoń tuż nad jej pośladkami i poprowadził do baru. Gdy barman postawił przed nimi szklanki Anna od razu upiła kilka łyków. Delikatnie zakręciło jej się w głowie ale nie zwróciła na to większej uwagi.

-Za nieapomnianą noc- stuknął swoją szklanką w jej

-Chyba raczej zapomnianą- mruknęła Anna i dopiła swojego drinka do dna. To prawdopodobnie była jej ostatnia świadoma myśl tej nocy.